Dlaczego liberałowie piją latte? | To socjologiczne #13

Udostępnij strone

Czy wybór ulubionej kawy może coś powiedzieć o naszych poglądach politycznych? W nowym odcinku podcastu „To Socjologiczne” prof. Paweł Matuszewski przygląda się zjawisku latte jako symbolowi tożsamości politycznej – i wyjaśnia, dlaczego nawet pozornie błahe preferencje mogą odzwierciedlać głębsze społeczne podziały.

Na przykładzie badań społecznych i modeli sieciowych dowiadujemy się, jak działa homofilia, czym jest negatywny wpływ społeczny i dlaczego wiara w horoskopy wcale nie przeczy liberalnemu światopoglądowi. Socjologia stylu życia w praktyce – z przymrużeniem oka, ale na poważnie.

Oglądaj wszystkie odcinki na kanale YouTube Civitas On Air.

_____________________

Projekt „Podcasty i filmy popularyzujące nauki socjologiczne – rozwój kanału Civitas on Air” został dofinansowany ze środków budżetu państwa przyznanych przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego w ramach programu „Społeczna odpowiedzialność nauki II – Popularyzacja nauki”

 

Transkrypcja odcinka

Czy kiedykolwiek zastanawiali się Państwo, dlaczego mówi się, że liberałowie piją latte? Takie jest przynajmniej dość rozpowszechnione przekonanie, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych. Ale w Polsce też się wspomina o liberałach albo pogardliwie lewakach pijących latte, czasem na dodatek sojowe. Wbrew pozorom nasze wybory -od tego, co pijemy, po muzykę, której słuchamy, mogą co nieco powiedzieć o naszej politycznej tożsamości.

Nate Silver, jedna z bardziej znanych osób zajmująca się prognozami politycznymi, zauważył w 2008 roku, że stosunek Starbucksa do Walmart’a w danym stanie koreluje z tym, czy większe poparcie miał Obama czy jego republikański rywal John McCain. Starbucksa pewnie Państwo kojarzą, bo ta sieć kawiarni jest w Polsce i sprzedają latte, może być nawet sojowe.

A więc są to liberałowie. Walmart jest kojarzony ze stereotypowym Amerykaninem z Południa. Piwo nadwaga, konserwatyzm, duża amerykańska flaga na samochodzie. A więc republikanin. No, ale o co chodzi z tym latte? Co mają preferencje dotyczące gorących napojów do poglądów politycznych? Nazywam się Paweł Matuszewski i jestem profesorem Collegium Civitas.

Zapraszam na kolejny film z cyklu „To Socjologiczne” na kanale Civitas On Air.

Od dawna wiadomo, że społeczeństwo dzieli się na grupy o różnych wartościach, gustach i stylach życia. Mniej wiadomo dlaczego to, co pijemy, czy jak spędzamy czas, może wskazywać na naszą tożsamość polityczną. Daniel DellaPosta, Yongren Shi i Michael Macy przeanalizowali reprezentatywne dane z 28. edycji Generalnego Sondażu Społecznego czyli z prawie 40 lat i zauważyli, że poglądy polityczne istotnie korelują z gustami muzycznymi, preferencjami dotyczącymi sztuki, spędzaniem wolnego czasu i wyborami konsumenckimi.

Tylko co ma liberalizm do kawy? Albo dlaczego liberałowie bardziej niż konserwatyści lubią rocka i jazz? Jedną z bolączek nauk społecznych, ale i wyjaśnienia potocznego jest to, że bardzo łatwo wymyślić uzasadnienie, które pasuje i jest wiarygodne. Tylko że to, że coś pasuje i jest wiarygodne nie oznacza, że jest prawdą.

Nie da się wnioskować o przyczynach widząc jedynie skutki. To jest krótka dygresja metodologiczna, zaraz wracam do głównego tematu. To dość ważne. Nicolas Nassim Taleb, autor „Czarnego łabędzia”, proponuje takie ćwiczenie. Proszę sobie wyobrazić kostkę lodu. Mija trochę czasu i kostka zaczyna się rozpuszczać.

W końcu zostaje po niej jedynie kałuża wody. Wiemy co się wydarzyło, bo widzieliśmy cały proces. A teraz spróbujmy o tym pomyśleć znając tylko efekt końcowy. Widzimy tylko kałużę wody. Skąd mamy wiedzieć skąd się tam już znalazła? Może ktoś ją rozlał? Może wylała się przypadkiem? Nawet nie wiemy, że była tam kostka lodu.

Każda z tych historii będzie pasowała do wyjaśnienia, ale żadna nie będzie prawdziwa. To jest koniec dygresji. Proszę sobie o tym przypomnieć, jak jakiś komentator będzie próbował wyjaśnić przyczynę wyniku wyborczego. Widzi wynik, nie zna przyczyn, a wyjaśnienia mogą pasować. Jak to się ma do latte? Np. w artykule „The Real Reasons Liberals Drink Lattes” autorzy zauważyli, że jednym z czynników, które przewidują picie latte przez liberałów jest pozytywny stosunek do globalizacji i wnioskują, że w związku z tym są oni bardziej otwarci na obco brzmiące produkty.

Z kolei konserwatyści są bardziej nacjonalistyczni, więc takie obco brzmiące nazwy ich odrzucają. Oczywiście ta narracja pasuje. Ale czy jest prawdziwa? W kontrze jest artykuł DellaPosty, Shi i Meisiego. To znaczy, on nie jest polemiczny, bo był wcześniej, ale proponuje zupełnie inne podejście. Autorzy zauważają, że te korelacje mogą być pozorne i nie mieć logicznej przyczyny.

Na przykład wraz z konserwatyzmem rośnie przekonanie, że za bardzo wierzymy w naukę, a niewystarczająco polegamy na wierze religijnej. Świetnie się to komponuje z religijnością konserwatystów prawda? I na tej podstawie można byłoby powiedzieć, że liberałowie znacznie bardziej polegają na nauce niż konserwatyści, bo oni z kolei nie uważają, że za bardzo wierzymy w naukę, a niewystarczająco polegamy na wierze religijnej.

Parafrazując Mickiewicza, silniej do nich mówi mędrców szkiełko i oko, a nie czucie i wiara. I to jest ta przyczyna. Liberałowie bardziej polegają na nauce, bo są mniej religijni. Brzmi wiarygodnie? Czemu nie? No to takie wyjaśnienie się rozpada, jak rozszerzymy kontekst, bo tak się składa, że wraz z liberalizmem rośnie wiara w horoskopy czy astrologię.

Są mniej religijni, a mimo to bardziej wierzą w rzeczy, które nie mają nic wspólnego z nauką. Jeszcze raz powtórzę główną myśl, która krąży wokół tego problemu. To, że historia czy jakaś narracja pasuje nam do faktów nie oznacza, że jest prawdziwa. No dobrze, ale jaka jest alternatywa? Jednym z kluczowych mechanizmów, który wyjaśnia te różnice między poglądami, a upraszczając gustami i stylem życia, jest homofilia. Omawiana już kilka razy w moich filmach tendencja ludzi do otaczania się osobami o podobnych zainteresowaniach i poglądach. W połączeniu z wpływem społecznym, kiedy to nasze decyzje są kształtowane przez nasze otoczenie, sprzyja to powstawaniu

wyraźnych grup, które mają podobne upodobania estetyczne, moralne i polityczne.

DellaPosta, Shi i Macy z pomocą modelu komputerowego zobaczyli, że nawet niewielkie różnice w preferencjach mogą prowadzić do silnych podziałów między grupami. Zjawisko to nazywamy autokorelacją sieciową. Im więcej przebywamy z ludźmi o podobnych poglądach, tym bardziej te poglądy się umacniają. I szczerze mówiąc to żadne nowe odkrycie.

Jeden z najwybitniejszych socjologów Max Weber, już ponad 100 lat temu zauważył, że przynależymy do grup o określonym statusie. I w związku z tym oczekuje się od nas określonego stylu życia, jeśli chcemy do nich dalej przynależeć. Do tego, i to już nie Weber, dochodzi negatywny wpływ społeczny. Nasze zachowania kształtowane są nie tylko przez to, co nas łączy z innymi, ale przez chęć odróżnienia się od niektórych.

Negatywny wpływ społeczny pojawia się, gdy chcemy podkreślić swoją wyjątkowość lub dystansować się od innych. Ludzie zatem mogą chwytać się małych różnic i je uwypuklać, aby pokazać że sami się z tym nie zgadzają i w ten sposób te różnice stają się niewspółmiernym do rzeczywistości punktem narracji tożsamościowej.

Jeśli wpiszą Państwo w wyszukiwarkę zapytania o kawę latte i liberalizm zauważą Państwo bardzo dużo pogardliwych wpisów ze strony konserwatystów. Po drugiej stronie politycznego sporu są z kolei artykuły o postępowej młodzieży, która popija latte w modnych miejscach w Warszawie. I te dość nieoczywiste korelacje z kawą latte się utrwalają.

Inaczej mówiąc niewielkie i, podkreślmy, całkiem przypadkowe różnice potrafią stać się elementami tożsamościowymi. Nie musi stać za tym żaden specjalny logiczny powód. Jak to było z latte? W 1997 roku konserwatywny komentator David Brooks użył w swoim artykule dla Weekly Standard terminu „Latte Libre”.

Picie latte powiązał ze stylem życia białej klasy średniej, którą ludzie wiążą z liberalizmem. I to sformułowanie natychmiastowo zostało podchwycane przez innych i zaczęło żyć własnym życiem I funkcjonuje do dziś prawie 30 lat. Podsumujmy. Po pierwsze, nie wierzmy w wyjaśnienia tylko dlatego, że wydają się prawdopodobne.

Po drugie chociaż nasze sieci społeczne mają ogromny wpływ na to, jak postrzegamy świat, to wciąż mamy możliwość wyboru. Ważne jest, by być świadomym jak silnie oddziałują na nas mechanizmy społeczne i jak mogą

prowadzić do tworzenia barier między grupami. Pamiętajmy, że kawa to tylko napój. Preferencja latte nie czyni z nas liberałów, a bycie liberałem nie oznacza, że będziemy ją lubić.

Dziękuję bardzo za oglądanie i do zobaczenia